Posts by: Artur Wieczorek

8 grudnia w godzinach wieczornych zakończyła się 18 konferencja sygnatariuszy (COP 18) Ramowej Konwencji NZ ws. Zmian Klimatu (UNFCCC), popularnie zwana szczytem klimatycznym ONZ. Konferencja pierwotnie miała zakończyć się w piątek 7 grudnia, burzliwe obrady trwały jednak przez całą noc z 7 na 8 grudnia i następny dzień. W końcu udało się osiągnąć kompromis i podpisać przedłużenie Protokołu z Kioto do 2020 roku.

Podczas zeszłorocznego szczytu w Durbanie delegacje państw uzgodniły, że wiążące wszystkich porozumienie dotyczące redukcji emisji CO2 zostanie ustalone dopiero w 2015 i wejdzie w życie w roku 2020. To oznaczało, że na tym szczycie nie mogliśmy spodziewać się niczego spektakularnego. Najważniejszą kwestią do rozwiązania było jednak zagospodarowanie okresu przejściowego między końcem obowiązywania Protokołu z Kioto (2012), a rokiem 2020. W tym celu konieczne było uzgodnienie przez państwa-sygnatariuszy Protokołu z Kioto zasad jego przedłużenia na drugi okres rozliczeniowy (2013-2019).

Olbrzymie emocje wzbudziła kwestia przeniesienia nadwyżek emisji CO2 z pierwszego (2006-2012) na drugi (2013-2019) okres rozliczeniowy Protokołu z Kioto. Większość krajów Unii i Komisja Europejska nie chciały zgodzić się na przeniesienie nadwyżek na kolejny okres rozliczeniowy, kraje Europy wschodniej, którym przewodziła Polska, chciały ten zapis utrzymać (Polska ma olbrzymie nadwyżki niewykorzystanych emisji CO2 i liczy, że będzie mogła je kiedyś sprzedać innym krajom, organizacje pozarządowe wskazują zaś, że wykorzystywanie tych nadwyżek może mieć katastrofalne skutki dla klimatu i domagają się ich skasowania). Temat wywołał olbrzymie napięcia i do ostatnich godzin uzgadniano zapisy traktatu. Jeszcze 8 grudnia po południu polski Minister Środowiska, Marcin Korolec nerwowo przemierzał korytarze centrum konferencyjnego, spotykając się z unijną komisarz do spraw klimatu i innymi kluczowymi aktorami.

W końcu kraje UE osiągnęły kompromis, zgodnie z którym kraje, które mają nadwyżki emisji (liczone w tzw jednostki AAU) i przystąpią do drugiego okresu rozliczeniowego, w tym Polska, przeniosą je na kolejne okresy rozliczeniowe i będą je bez ograniczeń mogły wykorzystać wewnętrznie, ale ich sprzedaż będzie obwarowana pewnymi zasadami – żaden z krajów kupujących nie będzie mógł od krajów sprzedających nabyć więcej niż 2% limitów. Ponadto kraje które mogłyby nabyć te emisję zadeklarowały już teraz, że nie będą ich kupować (te deklaracje nie są jednak wiążące).

Protokół z Kioto w swoim drugim okresie rozliczeniowym został jednak poważnie osłabiony – nie podpisały go takie państwa spośród sygnatariusz pierwszego okresu jak Kanada, Japonia, Rosja i Nowa Zelandia – co pozostawia tylko kraje europejskie i Australię.

Z punktu widzenia Polski szczyt klimatyczny w Doha można uznać jako jeden z momentów przełomowych. Do tej pory zawsze myśleliśmy i mówiliśmy o sobie jako kraju w okresie transformacji będącym pomiędzy krajami rozwiniętymi i rozwijającymi się. Minister środowiska, Marcin Korolec, w wywiadzie podczas szczytu powtórzył tę opinię. Coraz częściej okazuje się jednak, że jesteśmy krajem bogatym, który należy do uprzywilejowanego klubu – Unii Europejskiej – i jako taki jesteśmy postrzegani przez resztę świata. To duży przywilej, ale także oczekiwania – pomimo specyficznych uwarunkowań naszej gospodarki, oczekuje się od Polski, że przyjmie aktywną rolę w walce z wyzwaniami klimatycznymi i że nasze ambicje redukcji emisji będą porównywalne z europejskimi. Te oczekiwania będą naprawdę widoczne podczas przyszłorocznej konferencji w Warszawie.

8 grudnia w godzinach wieczornych zakończyła się 18 konferencja sygnatariuszy (COP 18) Ramowej Konwencji NZ ws. Zmian Klimatu (UNFCCC),…

Read post

Dzisiaj negocjacje powinny dobiec końca, przeciągnęły się jednak do późnych godzin nocnych. Jesteśmy daleko od porozumienia i równie dobrze mogą zakończyć się o 5 rano, jak i wieczorem następnego dnia, a nawet w niedzielę. Dotarły do nas już plotki, że większość delegacji przerezerwowała swoje bilety powrotne na niedzielę. Coraz więcej posiedzeń odbywa się za zamkniętymi drzwiami i podczas nieformalnych konsultacji. Nie mamy do nich dostępu i nie wiemy teraz, co się właściwie dzieje i jakie są postępy w negocjacjach. Dziennikarze i obserwatorzy gorączkowo biegają od posiedzenia do posiedzenia, wyczekują pod drzwiami i łapią przechodzących, starając się usłyszeć najnowsze plotki. Wszyscy jesteśmy skazani na te plotki i wyłapywanie strzępów informacji, ale każdy taki strzęp rozprzestrzenia się po terenie konferencji niczym ogień.

Korzystając z tej chwili zamieszania, postaram się podsumować obecny stan negocjacji.

Negocjacje odbywają się w tak zwanych ścieżkach (negotiating tracks) dotyczących poszczególnych tematów, które jednak się ze sobą gęsto przeplatają. Podczas tegorocznego szczytu klimatycznego porozumienie negocjowane jest w 3 podstawowych ścieżkach:

  1. Grupa robocza ds platformy z Durbanu (AWG-ADP): Podczas zeszłorocznej konferencji w Durbanie w RPA państwa ustaliły, że do roku 2015 podpiszą wiążące wszystkich porozumienie klimatyczne, które wejdzie w życie w roku 2020. Zadaniem tej grupy roboczej jest przygotowanie porozumienia do roku 2015. Wydaje się to dużą ilością czasu, ale jeśli przypomnimy sobie jak długo negocjowano poprzednie porozumienia (w 1992 podpisano konwencję, a pierwszy protokół w Kioto 5 lat później), wcale nie jest to wiele. Tym bardziej, że państwa obecnie koncentrują się na pilniejszych porozumieniach.
  2. Grupa robocza ds. protokołu z Kioto (AWG-KP2). Protokół z Kioto, podpisany w 1997 roku wszedł w życie dopiero po ratyfikacji przez Rosję w 2005 roku i wygasa wraz z końcem 2012 roku. Skoro Durbanie państwa ustaliły, że kolejne porozumienie zostanie wynegocjowane do 2015 roku wejdzie w życie w roku 2020, to co będziemy robić pomiędzy 2012 a 2020?? To zostawia 7 lat przerwy między porozumieniami, w czasie których żadne działania nie byłyby podejmowanie. Stąd pojawiła się propozycja podpisania drugiego okresu rozliczeniowego Protokołu z Kioto, który byłby jakimś przejściowym planem na te 7 lat. Tym właśnie zajmuje się druga ścieżka negocjacyjna. Decyzje w sprawie drugiego okresu rozliczeniowego muszą być podjęte w tym roku, jako że z końcem 2012 kończy się okres rozliczeniowy poprzedniego protokołu. Niestety – drugi okres rozliczeniowy wisi na włosku, bo z państw rozwiniętych nie chcą go podpisać Japonia, Kanada, Nowa Zelandia i Rosja oraz oczywiście USA (które nie podpisały też pierwszego Protokołu z Kioto).
  3. Grupa robocza ds. długoterminowej współpracy (AWG-LCA). Ta grupa robocza zajmuje się dodatkowymi kwestiami, które nie są bezpośrednio związane z redukowaniem emisji CO2, to znaczy: finansowaniem kosztów adaptacji do zmian klimatu, finansowaniem kosztów redukcji emisji, transferem technologii, budowaniem trwałej odporności państw na zmiany klimatu i emisjami powstałymi w wyniku deforestacji. W dużym skrócie – w ramach tej ścieżki negocjowane są działania, jakie muszą podjąć państwa by ograniczyć emisje i przystosować się do zmian klimatu oraz to, kto za to zapłaci. Ten ostatni punkt powoduje najwięcej kontrowersji i jest kością niezgody. Kraje najsłabiej rozwinięte, położone w strefie subtropikalnej i małe państwa wyspiarskie ucierpią najbardziej na globalnym ociepleniu, jednocześnie najmniej się do niego przyczyniając, dlatego żądają funduszy na pokrycie kosztów ich strat – o kwestię wielkości, sposobu i celów finansowania rozbija się wiele dyskusji.

Negocjacje polegają na ustalaniu wspólnych wersji tekstu trzech porozumień, na które zgodzą się wszystkie strony. W tej chwili Proponowany tekst zmienia się niemal codziennie, w miarę jak poszczególne kraje protestują przeciwko proponowanym zapisom. Najnowsze wersje tekstów można znaleźć pod tymi linkami:

Drugi okres rozliczeniowy protokołu z Kioto.

Długoterminowa współpraca.

Platforma Durbańska.

Dzisiaj negocjacje powinny dobiec końca, przeciągnęły się jednak do późnych godzin nocnych. Jesteśmy daleko od porozumienia i równie dobrze…

Read post

Wypracowanie wspólnego stanowiska byłoby niemożliwe gdyby każdy z 193 krajów proponował swoją wersję tekstu. Dlatego państwa, aby osiągnąć swoje cele negocjacyjne, zawiązują sojusze i wypracowują wspólne stanowiska jako grupy państw, a następnie lobbują za tymi rozwiązaniami na forum ogólnym. Poniżej przedstawiam główne grupy i ich stanowiska:

Alliance of Small Island States (AOSIS). Sojusz Małych Państw Wyspiarskich to ugrupowanie, które najostrzej wzywa do podjęcia natychmiastowych i radykalnych działań na rzecz powstrzymania zmian klimatu. Nic dziwnego, one stracą najwięcej w wyniku globalnego ocieplenia – wszystko. Jeśli w wyniku topnienia Arktyki i lodowców poziom oceanów podniesie się o 2-3 metry, wiele z nich zostanie zatopionych pod wodą. Dlatego mocno naciskają na redukcję emisji CO2 i powstrzymanie globalnego ocieplenia.

Least Developed Countries (LDC). Kraje najsłabiej rozwinięte – one również bardzo ucierpiały i ucierpią z powodu zmian klimatu. Globalne ocieplenie to nie tylko podnoszenie się poziomu wody, ale także zmiany warunków pogodowych na całym świecie – wzmożone susze na obszarach podzwrotnikowych, huragany i tajfuny, takie jak ten który w tym tygodniu nawiedził Filipiny, a w zeszłym miesiącu – Nowy Jork, czy problemy z dostępem do wody, które mogą powodować konflikty i migracje. Krajom najuboższym będzie najtrudniej się przed tymi następstwami bronić, dlatego oczekują od krajów najbogatszych wsparcia finansowego i technologicznego.

European Union (EU). To blok państw rozwiniętych, które mają największe ambicje powstrzymania globalnego ocieplenia. Ambicje te są zauważalnie niższe, niż domagają się państwa AOSIS i LDC, ale kraje UE to jedyny blok krajów rozwiniętych, który podejmuje rzeczywiste i konkretne działania na rzecz redukcji emisji CO2 (a nie tylko deklaracje) – a zatem bierze na siebie ciężar walki z globalnym ociepleniem i staje się w pewnym sensie liderem i motorem zmian. Unia jest też propagatorem wprowadzenia podatku od lotów międzynarodowych (które produkują znaczne ilości CO2 i de facto nie należą do jakiegoś konkretnego kraju). Z drugiej strony UE sprzeciwia się transferowi zielonych technologii do krajów rozwijających się (w tym np. Chin).

BASIC – to skrót powstał z pierwszych liter nazw krajów wchodzących w jego skład: Brazylii, Afryki Południowej, Indii i Chin. Państwa te tworzą grupę dużych krajów rozwijających się, ale jednocześnie dużych emitentów gazów cieplarnianych. Ich rola jest bardzo dwuznaczna – z jednej strony oczekują finansowania od krajów rozwiniętych jako kraje rozwijające się, z drugiej strony oczekuje się od nich, że będą obniżać limity emisji. Znajdują się więc gdzieś pomiędzy krajami rozwiniętymi a rozwijającymi się i prezentują podobne pozycje negocjacyjne.

Organization of Petroleum Exporting Countries (OPEC). Kraje zatoki, które zbiły olbrzymią fortunę na eksporcie ropy. Dziś należą do jednych z największych emitentów CO2 per capita. Jednak są bardzo konserwatywne i niechętne do przyjmowania na siebie zobowiązań. To może się zmienić w tym roku, jako że tegoroczny szczyt odbywa się w Katarze, który naciska na pozostałe kraje zatoki perskiej aby zaczęły inwestować w odnawialne źródła energii i politykę ekologiczną. Nawet jeśli to się stanie, obniżki emisji CO2 tych państw będą bardzo niewielkie.

Like-Minded Group (LMG). To nowa grupa powstała we wrześniu 2012 r. i niepewne jest jeszcze, jaką rolę odegra. Składa się z państw które kładą nacisk na ideę zróżnicowanej odpowiedzialności różnych państw. W jej skład wchodzą: Argentyna, Filipiny, Malezja, Chiny, Indie, Pakistan, Egipt, Arabia Saudyjska, Wenezuale, Ekwador, Boliwia, Kuba, Kongo i Mali.

Pozostali istotni gracze to przede wszystkim kraje rozwinięte, które nie chcą brać na siebie żadnych zobowiązań: USA, Kanada, Nowa Zelandia, Rosja. Główną rolą jaką odgrywają te kraje jest obstrukcja negocjacji, co widać wyraźnie podczas tego szczytu.

Aby podsumować główne napięcia: odbywają się one na liniach: 1) kraje najuboższe – kraje najbogatsze, 2) kraje BASIC – kraje najbogatsze i najuboższe, 3) UE, AOSIS i LDC – cała reszta. Najbliższe godziny pokażą, jak w tę układankę wpisze się działalność grupy LDC.

Tagged with:
 

Sojusze negocjacyjne

On December 7, 2012 By

Wypracowanie wspólnego stanowiska byłoby niemożliwe gdyby każdy z 193 krajów proponował swoją wersję tekstu. Dlatego państwa, aby osiągnąć swoje…

Read post

Protokół z Kioto, podpisany w 1997 roku, wszedł w życie w roku 2005 i obowiązuje do końca roku 2012. Na zeszłorocznej konferencji w Durbanie przywódcy umówili się, że do roku 2015 uzgodnią nowe porozumienie, które wejdzie w życie od roku 2020. Ale to zostawia okres 7 lat pomiędzy rokiem 2012 a 2020, który trzeba czymś wypełnić. Dlatego pojawiła się propozycja przedłużenia Protokołu z Kioto na drugi okres rozliczeniowy (KP CP2). Państwa muszą się jednak porozumieć co do jego reguł.

Państwa, które podpisały Protokół z Kioto zgodziły się na wiążące redukcje emisji CO2 do roku 2012 w stosunku do roku bazowego 1990. W przypadku Polski limit ten wynosił 6%. Dodatkowo Polska wynegocjowała korzystniejszy dla nas rok bazowy – 1988. W związku z upadkiem komunizmu i transformacją Polskiej gospodarki, nasz kraj już w momencie podpisywania protokołu z Kioto miał dużo niższe emisje niż w 1988 roku – nie musieliśmy zatem nic robić, żeby je zredukować. W sumie do chwili obecnej zredukowaliśmy je o około 30% w stosunku do roku 1988. To znaczy że mamy ogromne nadwyżki w stosunku do zakładaneje redukcji o 6%.

źródło: http://eco.climatenetwork.org/

Protokół z Kioto przewidywał handel emisjami , żeby stworzyć mechanizm zachęty ekonomicznej dla krajów, które będą szybciej redukować swoje emisje – mogą one sprzedawać niewykorzystane przez siebie limity krajom, które emitują więcej CO2 niż wynosi przyznany im limit. Te limity tak zwane AAUsy (Assigned Amount Units).

Ponieważ Polska od 1988 roku zredukowała swoje emisje o 30%, ma teraz olbrzymie nadwyżki niewykorzystanych AAUsów (emisji), które może sprzedać innym krajom. A zdobyła je bez żadnego wysiłku. Interes życia!

… Niezupełnie. Problem w tym, że nie ma rynku zbytu na te emisje – te kraje, które są sygnatariuszami Protokołu z Kioto, obniżyły swoje emisje, a najwięksi emitenci gazów cieplarnianych nie podpisali protokołu. To znaczy, że nie ma komu sprzedać takiej ilości emisji i Polsce do tej pory udało się sprzedać tylko niewielką ich cząstkę. Podobny problem mają Rosja, Ukraina i kilka innych państw postkomunistycznych. Dlatego chcą skorzystać z zapisu, który pozwala na przeniesienie niewykorzystanych emisji na następny okres rozliczeniowy (KP CP2).

Przeciwko temu protestują organizacje pozarządowe – niewykorzystane emisje to 13 miliardów ton CO2 – taka ilość  przeniesiona na drugi okres rozliczeniowy sprawiłaby że na rynku znajdzie się olbrzymia ilość emisji. Co za tym idzie, ich cena znacząco by spadła (bo na rynku byłoby więcej chętnych do sprzedaży niż do kupna). Państwa nie miałyby żadnej motywacji do redukowania swoich emisji, jeśli można za niewielką cenę zakupić nadwyżki od innego państwa, na przykład Polski, która ma ich multum. Mogłoby to de facto unieważnić w ogóle sensowność Protokołu z Kioto i międzynardowych wysiłków na rzecz walki z globalnym ociepleniem. Organizacje pozarządowe nazywają te 13 miliardów ton CO2 “gorącym powietrzem” (poszukajcie na twitterze hashtagu #hotair), bo ich “wypuszczenie” do atmosfery skutkowałoby podgrzaniem klimatu. Dlatego organizacje pozarządowe, kraje Europy zachodniej i kraje najbiedniejsze naciskają na kraje Europy wschodniej aby zrezygnowały z przeniesienia nadwyżek na kolejny okres rozliczeniowy. Poniżej dwa filmy z happeningu, w którym uczestniczyli przedstawiciele organizacji pozarządowych, krajów rozwijających się i Parlamentu Europejskiego.

Nie jest to oczywiście w krótkoterminowym interesie Polski, która chce zachować swoje nadwyżki emisji, aby móc je później sprzedać. Problem w tym, że nikt, włącznie z polskim rządem, nie wie, czy ostatecznie będzie rynek zbytu na te emisje – jeśli wynegocjowane porozumienie klimatyczne będzie za mało ambitne, może się okazać, że nie będzie komu sprzedawać tych emisji, bo wszystkie kraje będą miały nadwyżki. Wtedy stracimy wszystko.

A zanosi się na to, że porozumienie – jeśli zostanie osiągnięte – faktycznie będzie bardzo mało ambitne. Trudnym zadaniem dla polskiego zespołu negocjacyjnego będzie zatem znalezienie złotego środka, który pozwoli wyjść z tej sytuacji z twarzą, zachować choć część nadwyżek emisji (z tego lub przyszłego okresu rozliczeniowego), ale nie tyle by straciły one wartość, a jednocześnie popchnąć negocjacje w kierunku nowego porozumienia na rzecz walki z globalnym ociepleniem – tego się oczekuje od Polski jako lidera i gospodarza przyszłorocznego szczytu klimatycznego ONZ.

O co gra Polska?

On December 5, 2012 By

O co Polska tak ostro walczy z Komisją Europejską? Czym jest “gorące powietrze” i jaka jest stawka dla Polski podczas tegorocznych negocjacji?

Read post

Zaczął się drugi tydzień negocjacji – bardziej intensywny (bo coraz mniej czasu), trudniejszy i pod większą presją (bo do negocjatorów powoli zaczynają dołączać ministrowie środowiska poszczególnych krajów, a wraz z nimi coraz więcej mediów). Dziś na konferencji pojawiła  się też rodzina królewska (przez co zamknięto połowę przejść) i sekretarz generalny ONZ, Ban Ki-Moon.

Swoją działalność zintensyfikowały też różnego rodzaju organizacje pozarządowe (NGO) – korytarze zaroiły się od eventów organizowanych przez YOUNGOs (Youth NGOs), ENGOs (Environmental NGOs), BINGOs (Business NGOs), UNGOS (Union NGOs), NGDOs (Development NGOs) i wielu innych, których nie sposób zliczyć – a każda koalicja składa się z wielu organizacji i ma swoich przedstawicieli – to rzesze setek ludzi, którzy walczą tutaj o idee lub promują swoje przedsięwzięcia. Nie można przejść korytarzem żeby nie natknąć się na happening, przemówienie czy spotkanie.

Poza eventami organizowanymi spontanicznie przez organizacje pozarządowe – jak happeningi czy niezwykle barwna ceremonia wręczenia „skamieliny dnia” – są też dziesiątki wydarzeń organizowanych oficjalnie przez sekretariat UNFCCC, w tym koncerty i wydarzenia kulturalne, pokazy filmów, ceremonia wręczenia nagród dla wyróżniających się projektów promujących zrównoważony rozwój czy bankietów. Z żalem muszę przyznać, że nie na wszystkie jesteśmy wpuszczani, ale jest ich tak olbrzymia ilość, że – chociaż w konferencji uczestniczy 15,000 osób – każdy ma ogromny wybór.

Dziś szczególnie eksponowana była – ważna dla Polski – kwestia przeniesienia nadwyżek emisji CO2 na następny okres rozliczeniowy. Rano przy wjeździe na teren konferencji powitali nas aktywiści informujący o szkodliwości takiego zapisu dla przyszłego traktatu, potem odbyła się konferencja prasowa, a po południu happening, którego uczestnicy przebijali balony symbolizujące nadwyżki emisji CO2 (tzw. „hot air” – „gorące powietrze”) przyczepione do osoby symbolizującej Protokół z Kyoto, które uniemożliwiały jej poruszanie się. Jako, że jest to sprawa istotna z polskiego punktu widzenia, w następnym poście wytłumaczę dokładnie o co chodzi (przygotujcie się na trochę technicznych terminów :). A tymczasem wideorelacja z tego happeningu:

Dzieje się, dzieje!

On December 4, 2012 By

Dziś szczególnie eksponowana była – ważna dla Polski – kwestia przeniesienia nadwyżek emisji CO2 na następny okres rozliczeniowy.

Read post